piątek, 11 stycznia 2008

Moi amerykańscy koledzy oszaleli na punkcie SYNC’a (My american firends are crazy about SYNC)

Czy wiecie, co to jest SYNC? Proste urządzenie w samochodzie (marki FORD, o tym dalej), które pozwala głosem wydać komendę Twojej komórce „call Jorge C. Brown”, czy odtwarzaczowi mp3 (preferowane to zune i iPod, możliwe inne) “Play artist Miles Davies" (może być również po francusku, czy hiszpańsku) …
SYNC to efekt współpracy firmy FORD i Microsoft. W trakcie przełomu roku (dla większości Amerykanów to okres wakacji) wypożyczalnie samochodów w USA oferowały możliwość wypożyczenia samochodów FORD z SYNC’iem.
Czy próbowaliście kiedyś (jadąc 130 km/godz. autostradą – tyle chyba wynosi limit w Polsce) znaleźć numer telefonu? Albo wybrać odpowiednią piosenkę? Trudno. Do tego, niebezpiecznie. Bardzo niebezpiecznie.
Zainstalowany w samochodzie SYNC wymaga włączenia bluetooth w telefonie lub/oraz podłączenia odtwarzacza mp3 za pomocą kabla USB (ważne musi to być „USB 2.0 port”).
W nagrodę mamy możliwość (poza tym, co wyżej), że SYNC odczyta za nas SMS, który właśnie nadszedł …
Jakie są skutki pierwszego użycia?
Córka jednego z moich amerykańskich kolegów, po powrocie domu i zamiany „wypożyczonego FORDa” na „domową” Hondę nisko oceniła wybór samochodu przez tatusia ([..] my daughter is upset that it won’t listen to our demands to play her music. She’s made me explain in great detail why I bought a Honda and not a Ford. [..]).
SYNC został zaprezentowany przez samego Bila Gatesa na najważniejszych targach elektroniki użytkowej CES 2008 w Las Vegas, 7 stycznia 2008. Dla przeciętnego konsumenta samo urządzenie wyda się bardzo proste. Oprogramowanie też nie jest skomplikowane. Tylko te algorytmy rozpoznawania i syntezy mowy.
Dlaczego o tym piszę?
Ponad 25 lat temu (wiem, ale świadomie nie piszę dokładnie ile) „popełniłem” pracę magisterską nt. „Podsystem łączności człowieka z maszyną cyfrową w języku naturalnym” (w tłumaczeniu na dzisiejszy język „jak komunikować się z komputerem za pomocą zwykłej mowy”). Wszystkie testy przypominały dzisiejsze komunikatory. Nie przypuszczałem, że aż tyle lat będziemy czekać, by „pod strzechy” trafiły urządzania, którym komendy wydawać będziemy głosem i słuchać odpowiedzi.
Czy wyobrażacie sobie taką scenę?
Wracam do domu. Zabrany z samochodu telefon ma dalej włączony bluetooth. Razem z kluczami samochodu zostaje w kieszeni płaszcza. Włączam CNN News (coś ważnego dzieje się w Chinach?). Naciskam odruchowo przycisk pilota „telefon”. Za chwilę na pasku telewizora pojawia się informacja, że dzwoni szef. Odrzucam rozmowę pilotem.Na pasku informacja. Masz SMS od szefa? Odczytać? TAK. CNN przycicha. Słyszę treść SMS-a...
Tak, to całkiem realne. Przecież i tak musimy wymienić telewizory na te, z systemem HD.

1 komentarz:

w pisze...

Witaj,
Cieszę się, że trafiłem na tego bloga, a dokładniej na ten artykuł. Myślę, że (jak to zwykle bywa) najtrudniejsze jest złożenie w całość kilku działających funkcjonalności a by uzyskać jeden unikatowy produkt. Np. Asimo - wspaniale chodzi, Aibo - radzi sobie z komunikacją Robonauta (NASA) ma wspaniałe dłonie ;)
Kto (na ochotnika) połączy najlepsze cechy w/w cudów w jednego proroka ? :)
Pozdrawiam

Wojciech Szywalski