Microsoft Surface to rozwijany ekran dotykowy zintegrowany z komputerem, który można położyć na stoliku … do brydża, czy kawy. Do tego może być współużywalny przez wiele osób.
Gadżet, czy potrzeba czasu? Nie gadżet! Nowa era – komputerów, oprogramowania, interfejsu użytkownika? Nie mam wątpliwości, że tak jest.
Tim Huckaby, właściciel, a jednocześnie prezes amerykańskiej firmy INTERKNOWLOGY udowodnił, jak przydatny może być Microsoft Surface w medycynie. Wystarczy obejrzeć video.
Tim, Microsoft Regional Director w Kalifornii i jak to mówią amerykanie "my good friend" od lat tworzy aplikacje w technologii .NET na potrzeby medycyny... Ale to nie wszytko. Współpracownikiem INTERKNOWLOGY jest Szymon Kobalczyk, mój krakowski przyjaciel. On też razem z Tim'em tworzy pionierskie rozwiązania informatyczne.
Zarówno Tim jak i Szymon będą prezenterami na Microsoft Technology Summit 2008 (MTS 2008). Już dzisiaj zapraszam na ich prezentacje (nie tylko o Microsoft Surface). Tima będziemy też gościć w Krakowie, bezpośrednio po MTS 2008.
wtorek, 19 sierpnia 2008
piątek, 15 sierpnia 2008
Sesja o zarządzaniu ryzkiem na Microsoft Technology Summit 2008
Jak wspominałem uprzednio w dniach 8-9 października odbędzie się w Warszawie Microsoft Technology Summit 2008. W odpowiedzi na zapytanie organizatorów zaproponowałem 4 tematy:
1. Kupić, kroić, czy tworzyć od podstaw? Jak uzyskać własny wzorzec metodyki dla efektywnego zarządzania projektem z VSTS i TFS 2008?
2. Zarządzanie ryzykiem z TFS 2008?
3. Zarządzanie wymaganiami i ryzykiem z TFS 2008?
4. Software Development Life Cycle z VSTS i TFS 2008 (cz. I i II) - pokaz praktyczny (na przykładzie konkretnego problemu biznesowego symulacja projektu). Pokaz chciałem przeprowadzić z jednym z moich bliskich współpracowników - Bartkiem Pampuchem, Marcinem Książkiem lub Michałem Brzozowskim (trackie pokazu występując w rolach kierownika projektu, analityka biznesowego, architekta, dewelopera, testera).
Organizatorzy wybrali temat 2, byli zainteresowani tematem 4, ale w wymiarze jednej sesji (podjęliśmy kiedyś, z Marcinem Książkiem taką próbę na Łotwie), co niestety jest zbyt krótkim czasem.
A więc …
Sesja: Efektywne zarządzanie ryzykiem bez/z Team Foundation Server 2008?
Poziom: 200
Opis sesji: Czy Twoje projekty kończą się o czasie, budżet nie zostaje przekroczony, a założona specyfikacja realizowana jest w 100%? Jeżeli TAK, to sesja nie jest dla Ciebie? Jeżeli NIE – zapraszamy. Może zdecydujesz się na podążanie podobną ścieżką jak robi to prezenter …
Zarządzanie ryzkiem pozwala na zidentyfikowanie potencjalnych problemów w projekcie zanim pojawią się, wczesne przygotowanie obrony, prowadzenie działań (w trakcie trwania projektu) odsuwających negatywny wpływ ryzyk na cele projektu.
W trackie sesji przedstawimy odpowiedzi na najbardziej istotne dla zarządzania rykiem pytania - Jak identyfikować zagrożenia w projekcie? Jak ocenić, które z nich są faktycznie ryzykami dla projektu? Jak stworzyć listę istotnych ryzyk tzw. top10? Jak przygotować i wdrożyć plan minimalizacji wystąpienia ryzyka? Jak zbudować dobry plan awaryjnego działania? Podzielimy się również „dobrymi praktykami” – jak identyfikować, oceniać i zarządzać ryzykami korzystając z „Risk Management Discipline” metodyki Microsoft Solution Framework i Team Foundation Server 2008.
(English translation)
Session: Effective risk management without and with Team Foundation Server 2008.
Level: 200
Description: Do you usually finish your project on time with budget and specification? If yes - this session is not for you. If not and if this is a problem for you - you are welcome to join us. Maybe you will decide to follow the presenter’s way in the future …
Risk management helps to identify the potential problems before they occur, so the risk-handling activities can be planned and invoked as needed across the life of the project to mitigate adverse impacts on achieving project's objectives.
During this session you will get the answers to many important questions (i.e. How to indentify risks in your project? How to validate them? What is top10 risks list? How to prepare and drive an effective mitigation plan? How to build a good contingency plan?) and you will get familiar with the best practices - how to identify, validate and manage risks using the Risk Management Discipline from Microsoft Solution Framework and the work item “risk” of Team Foundation Server and its workflow.
1. Kupić, kroić, czy tworzyć od podstaw? Jak uzyskać własny wzorzec metodyki dla efektywnego zarządzania projektem z VSTS i TFS 2008?
2. Zarządzanie ryzykiem z TFS 2008?
3. Zarządzanie wymaganiami i ryzykiem z TFS 2008?
4. Software Development Life Cycle z VSTS i TFS 2008 (cz. I i II) - pokaz praktyczny (na przykładzie konkretnego problemu biznesowego symulacja projektu). Pokaz chciałem przeprowadzić z jednym z moich bliskich współpracowników - Bartkiem Pampuchem, Marcinem Książkiem lub Michałem Brzozowskim (trackie pokazu występując w rolach kierownika projektu, analityka biznesowego, architekta, dewelopera, testera).
Organizatorzy wybrali temat 2, byli zainteresowani tematem 4, ale w wymiarze jednej sesji (podjęliśmy kiedyś, z Marcinem Książkiem taką próbę na Łotwie), co niestety jest zbyt krótkim czasem.
A więc …
Sesja: Efektywne zarządzanie ryzykiem bez/z Team Foundation Server 2008?
Poziom: 200
Opis sesji: Czy Twoje projekty kończą się o czasie, budżet nie zostaje przekroczony, a założona specyfikacja realizowana jest w 100%? Jeżeli TAK, to sesja nie jest dla Ciebie? Jeżeli NIE – zapraszamy. Może zdecydujesz się na podążanie podobną ścieżką jak robi to prezenter …
Zarządzanie ryzkiem pozwala na zidentyfikowanie potencjalnych problemów w projekcie zanim pojawią się, wczesne przygotowanie obrony, prowadzenie działań (w trakcie trwania projektu) odsuwających negatywny wpływ ryzyk na cele projektu.
W trackie sesji przedstawimy odpowiedzi na najbardziej istotne dla zarządzania rykiem pytania - Jak identyfikować zagrożenia w projekcie? Jak ocenić, które z nich są faktycznie ryzykami dla projektu? Jak stworzyć listę istotnych ryzyk tzw. top10? Jak przygotować i wdrożyć plan minimalizacji wystąpienia ryzyka? Jak zbudować dobry plan awaryjnego działania? Podzielimy się również „dobrymi praktykami” – jak identyfikować, oceniać i zarządzać ryzykami korzystając z „Risk Management Discipline” metodyki Microsoft Solution Framework i Team Foundation Server 2008.
(English translation)
Session: Effective risk management without and with Team Foundation Server 2008.
Level: 200
Description: Do you usually finish your project on time with budget and specification? If yes - this session is not for you. If not and if this is a problem for you - you are welcome to join us. Maybe you will decide to follow the presenter’s way in the future …
Risk management helps to identify the potential problems before they occur, so the risk-handling activities can be planned and invoked as needed across the life of the project to mitigate adverse impacts on achieving project's objectives.
During this session you will get the answers to many important questions (i.e. How to indentify risks in your project? How to validate them? What is top10 risks list? How to prepare and drive an effective mitigation plan? How to build a good contingency plan?) and you will get familiar with the best practices - how to identify, validate and manage risks using the Risk Management Discipline from Microsoft Solution Framework and the work item “risk” of Team Foundation Server and its workflow.
środa, 13 sierpnia 2008
Być doradcą?
To będzie zupełnie inny wpis. Przepraszam, osoby, które oczekują informacji dotyczących nowych technologii informatycznych.
Dzisiaj, w wydaniu dziennika Polska przeczytałem wywiad ze Stanisławem Koziejem, byłym doradcą ministra obrony. Zaintrygował mnie tytuł – „Minister nie chciał już słuchać moich rad”. Przecież to klęska dla doradcy. Przerażenie ogarnęło mnie przy fragmencie „Minister nie chciał, bym wypowiadał się krytycznie o jego decyzjach”…
Pracuję również, jako doradca. I zupełnie inaczej rozumiem swoją rolę.
Kim jest doradca?
1. Musi być ekspertem w obszarze, który jest przedmiotem współpracy z decydentem. Tak z decydentem. Podział ról musi bardzo wyraźny. Doradca nie może być decydentem. Nie może podejmować decyzji (w tym przypadku za ministra, czy w imieniu ministra). Powodów jest wiele. Najważniejszy, że to nie doradca, a decydent ponosi konsekwencje nietrafnych decyzji.
Jeżeli doradca ma takie ambicje (by tylko „jego” trafne rozwiązania były realizowane) powinien przestać być doradcą, a stać się decydentem. Czasem jest możliwe. Częściej w polityce niż w biznesie.
2. Wskazana, acz nie obowiązkowa jest nie tylko wiedza, ale i doświadczenie …
3. Doradca musi posiadać narzędzia (metody pracy), które pozwalają na wypracowanie wielu możliwych wariantów (minimum dwu), jak również dokonania ich oceny (za/przeciw). Powinien mieć świadomość, że N (np. 3) przedstawionych wariantów w rzeczywistości oznacza N+1 (w przykładzie 4). Ten „N+1” to nic innego jak „inny”. Jeżeli pojawi się kolejny wariant (określony przeze mnie jako „N+1”) to powinien (korzystając ze swojej wiedzy i doświadczeń) ocenić go podobnie jak „własne” (za/przeciw).
4. Profesjonalny doradca nie powinien wskazywać, które z proponowanych rozwiązań jest jego zdaniem „najlepsze”. Nie może ani wpływać, ani lobbować na rzecz tego rozwiązania. To jest bardzo trudne, ale można się tego nauczyć. Nie, słowo „nauczyć” nie jest adekwatne. Może lepiej odda je „można do tego dojść ciężko pracując”.
5. Doradca musi (świadomie używam słowa „musi”) uszanować decyzję swojego "szefa", zapomnieć o argumentach „przeciw”, wzmacniać argumenty „za”. Nawet, gdy podjęta decyzja nie była wariantem zaproponowanym przez doradcę. A co z „recenzją” (oceną) decyzji? Często występuję również w roli recenzenta. Oczywiście recenzuję, ale tylko wtedy, gdy wcześniej nie byłem doradcą.
Tu akurat minister okazał się górą, gdyż w wywiadzie pojawiła się wypowiedź „Uważał [minister – tg], że dyskusja jest dopuszczalna przed podjęciem przez niego decyzji. A gdy już zapadnie, to można ją jedynie popierać.” Tak popieram zdanie decydenta.
6. Profesjonalny doradca powinien wiedzieć, na czym polega zarządzanie ryzkiem. O ile zostanie, o to poproszony powinien zidentyfikować zagrożenia, dokonać ich kwalifikacji, sporządzić uporządkowaną listę ryzyk. Może wspierać decydenta i jego organizację w sporządzeniu planu minimalizacji ryzyk, czy zbudowania planów awaryjnych.
7. Dobry doradca, to anonimowy doradca. Działa w cieniu decydenta. Oczywiście, nie zawsze da się tego uniknąć. Jeżeli musi wystąpić publicznie (w przypadku działań biznesowych np. na spotkaniu z klientem) nie używa formy „ja”, a mówi „pan/pani … uważa, że …” lub „organizacja, którą reprezentuję uważa, że …”.
itd. …
Co wtedy, kiedy komunikacja „doradca – decydent” jest zła? Oczywiście doradca odchodzi. Po cichu. Nie zależnie od tego, po której stronie jest wina (Tak – wina może być również po stronie decydenta. Ja również w swojej praktyce spotkałem osoby, które „wszystko wiedzą najlepiej” - nie zdecydowałem się na współpracę.). W każdym przypadku jest to „klęska” doradcy. Tylko doradcy.
8. I jeszcze jedno. Moim zdaniem każdego doradcę obowiązuje kodeks honorowy. Po ustaniu współpracy nie może stać się „negatywnym recenzentem” swojego pracodawcy.
Nie wiem, jakim decydentem był minister? Poza tym, co przeczytałem nie wiem, jakim doradcą był Stanisław Koziej. Wywiad, pozwolił mi jedynie na zaprezentowanie swojego punktu widzenia.
Dzisiaj, w wydaniu dziennika Polska przeczytałem wywiad ze Stanisławem Koziejem, byłym doradcą ministra obrony. Zaintrygował mnie tytuł – „Minister nie chciał już słuchać moich rad”. Przecież to klęska dla doradcy. Przerażenie ogarnęło mnie przy fragmencie „Minister nie chciał, bym wypowiadał się krytycznie o jego decyzjach”…
Pracuję również, jako doradca. I zupełnie inaczej rozumiem swoją rolę.
Kim jest doradca?
1. Musi być ekspertem w obszarze, który jest przedmiotem współpracy z decydentem. Tak z decydentem. Podział ról musi bardzo wyraźny. Doradca nie może być decydentem. Nie może podejmować decyzji (w tym przypadku za ministra, czy w imieniu ministra). Powodów jest wiele. Najważniejszy, że to nie doradca, a decydent ponosi konsekwencje nietrafnych decyzji.
Jeżeli doradca ma takie ambicje (by tylko „jego” trafne rozwiązania były realizowane) powinien przestać być doradcą, a stać się decydentem. Czasem jest możliwe. Częściej w polityce niż w biznesie.
2. Wskazana, acz nie obowiązkowa jest nie tylko wiedza, ale i doświadczenie …
3. Doradca musi posiadać narzędzia (metody pracy), które pozwalają na wypracowanie wielu możliwych wariantów (minimum dwu), jak również dokonania ich oceny (za/przeciw). Powinien mieć świadomość, że N (np. 3) przedstawionych wariantów w rzeczywistości oznacza N+1 (w przykładzie 4). Ten „N+1” to nic innego jak „inny”. Jeżeli pojawi się kolejny wariant (określony przeze mnie jako „N+1”) to powinien (korzystając ze swojej wiedzy i doświadczeń) ocenić go podobnie jak „własne” (za/przeciw).
4. Profesjonalny doradca nie powinien wskazywać, które z proponowanych rozwiązań jest jego zdaniem „najlepsze”. Nie może ani wpływać, ani lobbować na rzecz tego rozwiązania. To jest bardzo trudne, ale można się tego nauczyć. Nie, słowo „nauczyć” nie jest adekwatne. Może lepiej odda je „można do tego dojść ciężko pracując”.
5. Doradca musi (świadomie używam słowa „musi”) uszanować decyzję swojego "szefa", zapomnieć o argumentach „przeciw”, wzmacniać argumenty „za”. Nawet, gdy podjęta decyzja nie była wariantem zaproponowanym przez doradcę. A co z „recenzją” (oceną) decyzji? Często występuję również w roli recenzenta. Oczywiście recenzuję, ale tylko wtedy, gdy wcześniej nie byłem doradcą.
Tu akurat minister okazał się górą, gdyż w wywiadzie pojawiła się wypowiedź „Uważał [minister – tg], że dyskusja jest dopuszczalna przed podjęciem przez niego decyzji. A gdy już zapadnie, to można ją jedynie popierać.” Tak popieram zdanie decydenta.
6. Profesjonalny doradca powinien wiedzieć, na czym polega zarządzanie ryzkiem. O ile zostanie, o to poproszony powinien zidentyfikować zagrożenia, dokonać ich kwalifikacji, sporządzić uporządkowaną listę ryzyk. Może wspierać decydenta i jego organizację w sporządzeniu planu minimalizacji ryzyk, czy zbudowania planów awaryjnych.
7. Dobry doradca, to anonimowy doradca. Działa w cieniu decydenta. Oczywiście, nie zawsze da się tego uniknąć. Jeżeli musi wystąpić publicznie (w przypadku działań biznesowych np. na spotkaniu z klientem) nie używa formy „ja”, a mówi „pan/pani … uważa, że …” lub „organizacja, którą reprezentuję uważa, że …”.
itd. …
Co wtedy, kiedy komunikacja „doradca – decydent” jest zła? Oczywiście doradca odchodzi. Po cichu. Nie zależnie od tego, po której stronie jest wina (Tak – wina może być również po stronie decydenta. Ja również w swojej praktyce spotkałem osoby, które „wszystko wiedzą najlepiej” - nie zdecydowałem się na współpracę.). W każdym przypadku jest to „klęska” doradcy. Tylko doradcy.
8. I jeszcze jedno. Moim zdaniem każdego doradcę obowiązuje kodeks honorowy. Po ustaniu współpracy nie może stać się „negatywnym recenzentem” swojego pracodawcy.
Nie wiem, jakim decydentem był minister? Poza tym, co przeczytałem nie wiem, jakim doradcą był Stanisław Koziej. Wywiad, pozwolił mi jedynie na zaprezentowanie swojego punktu widzenia.
sobota, 12 lipca 2008
Światowy Finał Imagine Cup 2008 w Paryżu – polonica
Jak w Imagine Cup 2008 wypadli polscy studenci? Dobrze, czy źle? Lepiej, czy gorzej niże rok temu w Korei?
Bardzo trudne pytanie. Imagine Cup to:
- projektowanie oprogramowania – najważniejsza kategoria, od tego konkurs się zaczął; w tej kategorii w Paryżu wystartowało 61 drużyn,
- kategorie zespołowe związane z budowaniem rozwiązań informatycznych (Embeded Development, Game Development, Interoperability),
- inne kategorie (indywidualne i zespołowe) - algorytmy, fotografia, projektowanie interfejsu … itd.
Przez wiele lat (2005 – Japonia, 2006 – Indie, 2007 – Korea) kategoria „inne” była naszą domeną. W Paryżu nie udało nam się w tej kategorii uzyskać żadnego miejsca na podium (złośliwi mówią, że zadania polskiego sędziego w „algorytmach” – kiedyś laureata tej konkurencji - okazały się zbyt trudne dla naszego finalisty).
A kategorie zespołowe?
1. Projektowanie Oprogramowania (Software Design). Krajowy finalista zespół Demoscene Spirit z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu z projektem LifeTracker, nie zakwalifikował się do półfinałowej dwunastki. Ciekawy problem, niekonwencjonalne rozwiązanie … Jednak to za mało. Liczy się też prezentacja, ta przeprowadzona w trakcie finałowej rozgrywki. I tu nie było już tak dobrze. Wygranie Imagine Cup w Polsce nie wystarcza, by liczyć się w trakcie światowego finału. To wymaga dodatkowej pracy. A tu na przeszkodzie staje ... letnia sesja. Muszę obiektywnie przyznać, że prezentacja zespołu Demoscene Spirit w Paryżu była jeszcze lepsza od tej w Warszawie (widziałem, nie oceniałem punktowo). Krok do przodu. To dobrze, ale przydałby się jeszcze jeden
2. Systemy wbudowane (Embeded Development). Ta kategoria wydaje się być drugą kategorią Imagine Cup. I może być naszą mocną stroną. Polscy studenci bardzo lubią łączyć oprogramowanie niskopoziomowe (elektroniki) z programowaniem dla PC-tów. O polskim projekcie Ecopteron, zespół Aero@PUT (Politechnika Poznańska) w składzie: Mikołaj Małaczyński, Piotr Kryger, Jakub Pawłowski, Piotr Ślęza było w Paryżu głośno, a stanowisko prezentacyjne (to hotelu Nowotel i w Luwrze) było oblężone przez przedstawicieli biznesu, mediów i uczestników światowego finału. Trzecie miejsce w tej kategorii to duży sukces. Dla mnie niedosyt. Widziałem sześć najlepszych prezentacji w Luwrze. Wydawało mi się (nie byłem sędzią w tej kategorii, nie potrafiłem prezentacji profesjonalnie ocenić), że rozwiązanie i prezentacja polskich studentów jest numer dwa (za Irlandią). Nie moje, a sędziów tej kategorii zdanie się liczy. Jestem pod wrażeniem pracy wykonanej przez zespół Aero@PUT i ich mentora Wojciecha Świtały, który jako uczestnik uczestniczył w światowym finale (Indie 2006). Jak mówi polskie przysłowie „nie ma złego, co by na dobre nie wyszło”. Za rok zespół może wystartować po raz trzeci, a kolejna mądrość ludowa podpowiada „do trzech razy sztuka”. Mikołaj – rozważcie to!
3. Współpraca platform i urządzeń (Interoperability). Ta kategoria nie miała swojego finału w Paryżu. Rozgrywki przeprowadzono off-line. Trzy najlepsze zespoły przyjechały do Paryża. Nie znały swoich miejsc. Jak wspominałem w poprzedniej relacji, w tej kategorii zespół sędziów najwyżej ocenił zespół Brazylii. Polscy studenci –zespół Together (Politechnika Poznańska) zajęli trzecie miejsce. Brawo! Warto podkreślić, że mentorem tego zespołu był dr Jacek Jelonek. Dwa lata temu Jacek był mentorem polskiego zespołu w kategorii projektowanie oprogramowania w trakcie finałów w New Delhi (w członkiem zespołu wspomniany wyżej Wojciech Świtała). W 2007 roku, w trakcie polskiego finału Imagine Cup 2007 zespół, którego opiekunem był Jacek był tuż za pierwszym zespołem.
Jaki był finał dla Polski? Dobry, czy zły?
26 krajów odebrało nagrody w Luwrze. Dwa razy odebrali je polscy studenci …
Sukcesem jest to, że zaczynamy być mocni w kategoriach zespołowych ( „boję się Polaków”, to były słowa skierowane do mnie przez opiekunkę chińskiego zespołu w kategorii Embeded Development ). Jeżeli za rok uda nam się wejść do finałowej dwunastki (a może i szóstki) w kategorii projektowanie oprogramowania i powtórzyć sukcesy w kategorii „inne” z Seulu, czy New Delhi to ponownie ja (lub mój następca) na kolejnym Imagine Cup będzie zasypywany pytaniami, „na czym polega wasz sukces kształcenia młodych ludzi, że są tak wspaniali?" Są wspaniali! Widzę to od trzech lat.
Musimy też umieć to udowodnić.
Bardzo trudne pytanie. Imagine Cup to:
- projektowanie oprogramowania – najważniejsza kategoria, od tego konkurs się zaczął; w tej kategorii w Paryżu wystartowało 61 drużyn,
- kategorie zespołowe związane z budowaniem rozwiązań informatycznych (Embeded Development, Game Development, Interoperability),
- inne kategorie (indywidualne i zespołowe) - algorytmy, fotografia, projektowanie interfejsu … itd.
Przez wiele lat (2005 – Japonia, 2006 – Indie, 2007 – Korea) kategoria „inne” była naszą domeną. W Paryżu nie udało nam się w tej kategorii uzyskać żadnego miejsca na podium (złośliwi mówią, że zadania polskiego sędziego w „algorytmach” – kiedyś laureata tej konkurencji - okazały się zbyt trudne dla naszego finalisty).
A kategorie zespołowe?
1. Projektowanie Oprogramowania (Software Design). Krajowy finalista zespół Demoscene Spirit z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu z projektem LifeTracker, nie zakwalifikował się do półfinałowej dwunastki. Ciekawy problem, niekonwencjonalne rozwiązanie … Jednak to za mało. Liczy się też prezentacja, ta przeprowadzona w trakcie finałowej rozgrywki. I tu nie było już tak dobrze. Wygranie Imagine Cup w Polsce nie wystarcza, by liczyć się w trakcie światowego finału. To wymaga dodatkowej pracy. A tu na przeszkodzie staje ... letnia sesja. Muszę obiektywnie przyznać, że prezentacja zespołu Demoscene Spirit w Paryżu była jeszcze lepsza od tej w Warszawie (widziałem, nie oceniałem punktowo). Krok do przodu. To dobrze, ale przydałby się jeszcze jeden
2. Systemy wbudowane (Embeded Development). Ta kategoria wydaje się być drugą kategorią Imagine Cup. I może być naszą mocną stroną. Polscy studenci bardzo lubią łączyć oprogramowanie niskopoziomowe (elektroniki) z programowaniem dla PC-tów. O polskim projekcie Ecopteron, zespół Aero@PUT (Politechnika Poznańska) w składzie: Mikołaj Małaczyński, Piotr Kryger, Jakub Pawłowski, Piotr Ślęza było w Paryżu głośno, a stanowisko prezentacyjne (to hotelu Nowotel i w Luwrze) było oblężone przez przedstawicieli biznesu, mediów i uczestników światowego finału. Trzecie miejsce w tej kategorii to duży sukces. Dla mnie niedosyt. Widziałem sześć najlepszych prezentacji w Luwrze. Wydawało mi się (nie byłem sędzią w tej kategorii, nie potrafiłem prezentacji profesjonalnie ocenić), że rozwiązanie i prezentacja polskich studentów jest numer dwa (za Irlandią). Nie moje, a sędziów tej kategorii zdanie się liczy. Jestem pod wrażeniem pracy wykonanej przez zespół Aero@PUT i ich mentora Wojciecha Świtały, który jako uczestnik uczestniczył w światowym finale (Indie 2006). Jak mówi polskie przysłowie „nie ma złego, co by na dobre nie wyszło”. Za rok zespół może wystartować po raz trzeci, a kolejna mądrość ludowa podpowiada „do trzech razy sztuka”. Mikołaj – rozważcie to!
3. Współpraca platform i urządzeń (Interoperability). Ta kategoria nie miała swojego finału w Paryżu. Rozgrywki przeprowadzono off-line. Trzy najlepsze zespoły przyjechały do Paryża. Nie znały swoich miejsc. Jak wspominałem w poprzedniej relacji, w tej kategorii zespół sędziów najwyżej ocenił zespół Brazylii. Polscy studenci –zespół Together (Politechnika Poznańska) zajęli trzecie miejsce. Brawo! Warto podkreślić, że mentorem tego zespołu był dr Jacek Jelonek. Dwa lata temu Jacek był mentorem polskiego zespołu w kategorii projektowanie oprogramowania w trakcie finałów w New Delhi (w członkiem zespołu wspomniany wyżej Wojciech Świtała). W 2007 roku, w trakcie polskiego finału Imagine Cup 2007 zespół, którego opiekunem był Jacek był tuż za pierwszym zespołem.Jaki był finał dla Polski? Dobry, czy zły?
26 krajów odebrało nagrody w Luwrze. Dwa razy odebrali je polscy studenci …
Sukcesem jest to, że zaczynamy być mocni w kategoriach zespołowych ( „boję się Polaków”, to były słowa skierowane do mnie przez opiekunkę chińskiego zespołu w kategorii Embeded Development ). Jeżeli za rok uda nam się wejść do finałowej dwunastki (a może i szóstki) w kategorii projektowanie oprogramowania i powtórzyć sukcesy w kategorii „inne” z Seulu, czy New Delhi to ponownie ja (lub mój następca) na kolejnym Imagine Cup będzie zasypywany pytaniami, „na czym polega wasz sukces kształcenia młodych ludzi, że są tak wspaniali?" Są wspaniali! Widzę to od trzech lat.
Musimy też umieć to udowodnić.
piątek, 11 lipca 2008
Światowy Finał Imagine Cup 2008 w Paryżu – wręczenie nagród
Podobnie jak finałowe rozgrywki również zakończenie konkursu i wręczenie nagród odbyło się na terenie Luwru (Musee du Louvre) we wtorek 8 lipca. W uroczystości wzięli udział przedstawiciele ambasad krajów uczestniczących w światowych finałach Imagine Cup 2008. Nagrody w kategoriach zespołowych wręczył Soma Somasegar, Senior Vice President of Developer Division at Microsoft. Do zgromadzonych na uroczystości (World Festival) osób przemówił minister francuskiego rządu (ds. nowych technologii). Z satysfakcją odnotowuję, że wśród kilku projektów, które na ministrze zrobiły szczególne wrażenie znalazł się projekt polskich studentów Ecopteron z zespołu Aero@PUT z Politechniki Poznańskiej.
Lista laureatów sędziowanej przeze mnie konkurencji – projektowanie oprogramowanie (startowało 61 drużyn, najważniejsza kategoria konkursu) wygląda następująco:
1. Australia, zespół SOAK (projekt o tej samej nazwie)
2. Słowacja, zespół Housekeepers, projekt Energy Consumption Manager (na zdjęciu pomarańczowe koszulki)
3. Węgry, zespół DigitalMania, projekt Green Watering (na zdjęciu zielone koszulki)
W stosunku, do tego, co przewidywałem nastąpiła tylko jedna zamiana (Słowacja <-> Węgry).
Miałem okazję pogratulować wszystkim trzem zespołom osobiście. Tu chciałbym odnotować specjalne słowa uznania dla zespołów ze Słowacji i Węgier. Bardzo dobre rozwiązania, do tego język angielski (w którym prowadzono prezentacje) nie jest językiem obowiązującym w tych krajach. Gratulacje dla studentów i ich mentorów Maria Belikova (Słowacja) i Eva Dorogi (Węgry).
Kategoria projektowanie oprogramowania ma swojego rodzaju dogrywkę. Jest nią specjalna nagroda fundowana przez British Telecom – dwu tygodniowy warsztat doskonalenia zawodowego – Imagine Cup Innovation Accelerator (w poprzednim uczestniczył polski zespół). Nagrodę tę zwykle otrzymują pierwsze trzy zespoły (tak było i tym razem), ale również trzy zespoły wybrane spośród wszystkich drużyn (nie koniecznie finałowej dwunastki).
Tak więc w Imagine Cup Innovation Accelerator 2009 (odbywa się wiosną następnego roku) poza zespołami z Australia, Słowacji i Węgier wezmą jeszcze udział:
* Francja, zespół Well K’Home, projekt Smart Cooking
* Niemcy, zespół Point T-Power in Time, projekt Point T-Power in Time – A Standby Reducing System
* Południowa Afryka, zespół Team Smile, projekt WhereIsMyShuttle
Nie widziałem projektu, ani prezentacji zespołu niemieckiego. Zespoły Francji i Południowek Afryki w pełni na to zasługują. Widziałem i sędziowałem. Szkoda, że Francja, nie znała się w finałowej dwunastce, a potem szóstce. Tym bardziej, że po obejrzeniu projektu z Portugalii uważam, że w pełni na to zasłużyła.
I jeszcze jedno. Bardzo podobał mi się zaprezentowany w półfinale projekt Brazylii, trochę gorzej wypadł na dużej scenie. Z przyjemnością odnotowuję fakt, że ten sam zespół startując w kategorii Interoperbility (współpraca różnych platform i urządzeń) zajął pierwsze miejsce wygrywając czek na kwotę 15 tys. USD.
Lista laureatów sędziowanej przeze mnie konkurencji – projektowanie oprogramowanie (startowało 61 drużyn, najważniejsza kategoria konkursu) wygląda następująco:
1. Australia, zespół SOAK (projekt o tej samej nazwie)
2. Słowacja, zespół Housekeepers, projekt Energy Consumption Manager (na zdjęciu pomarańczowe koszulki)3. Węgry, zespół DigitalMania, projekt Green Watering (na zdjęciu zielone koszulki)
W stosunku, do tego, co przewidywałem nastąpiła tylko jedna zamiana (Słowacja <-> Węgry).
Miałem okazję pogratulować wszystkim trzem zespołom osobiście. Tu chciałbym odnotować specjalne słowa uznania dla zespołów ze Słowacji i Węgier. Bardzo dobre rozwiązania, do tego język angielski (w którym prowadzono prezentacje) nie jest językiem obowiązującym w tych krajach. Gratulacje dla studentów i ich mentorów Maria Belikova (Słowacja) i Eva Dorogi (Węgry).
Kategoria projektowanie oprogramowania ma swojego rodzaju dogrywkę. Jest nią specjalna nagroda fundowana przez British Telecom – dwu tygodniowy warsztat doskonalenia zawodowego – Imagine Cup Innovation Accelerator (w poprzednim uczestniczył polski zespół). Nagrodę tę zwykle otrzymują pierwsze trzy zespoły (tak było i tym razem), ale również trzy zespoły wybrane spośród wszystkich drużyn (nie koniecznie finałowej dwunastki).
Tak więc w Imagine Cup Innovation Accelerator 2009 (odbywa się wiosną następnego roku) poza zespołami z Australia, Słowacji i Węgier wezmą jeszcze udział:* Francja, zespół Well K’Home, projekt Smart Cooking
* Niemcy, zespół Point T-Power in Time, projekt Point T-Power in Time – A Standby Reducing System
* Południowa Afryka, zespół Team Smile, projekt WhereIsMyShuttle
Nie widziałem projektu, ani prezentacji zespołu niemieckiego. Zespoły Francji i Południowek Afryki w pełni na to zasługują. Widziałem i sędziowałem. Szkoda, że Francja, nie znała się w finałowej dwunastce, a potem szóstce. Tym bardziej, że po obejrzeniu projektu z Portugalii uważam, że w pełni na to zasłużyła.
I jeszcze jedno. Bardzo podobał mi się zaprezentowany w półfinale projekt Brazylii, trochę gorzej wypadł na dużej scenie. Z przyjemnością odnotowuję fakt, że ten sam zespół startując w kategorii Interoperbility (współpraca różnych platform i urządzeń) zajął pierwsze miejsce wygrywając czek na kwotę 15 tys. USD.
Gratuluję wszystkim laureatom z 26 państw, którzy we wtorek 6 lipca na scenie w Luwrze odebrali nagrody!
czwartek, 10 lipca 2008
Światowy Finał Imagine Cup 2008 w Paryżu – rozstrzygnięcie
Z pewnym opóźnieniem odnotowuję przebieg ścisłego finału Imagine Cup 2008 zespołów w kategorii projektowania oprogramowania. Odbył się on w poniedziałek, 7 lipca scenie w Luwrze (niesamowite okazało się połączenie nowoczesnych technologii informatycznych z historią Francji i Europy).Sześć najlepszych zespołów w kategorii projektowania oprogramowania zaprezentowało swoje prace: Australia, Brazylia, Chiny, Portugalia, Słowacja, Węgry. Tym razem studenckie projekty oceniało VIP jury: Dan’l Lewin (Corporate Vice President of Emerging Business Develpment, Microsoft), Rob Bernard (Chief Environmental Stategist, Microsoft), Uros Rapajic (British Telecom) oraz dwu moich kolegów – Dennis Andreson (professor, Pace University, New York, USA), Rob Miles (profesor, University of Hull, UK).
Kryteria i zasady oceny były identyczne jak w pierwszej rundzie. Oceniłem prace (poza konkursem) dla przyjemności.
Najwięcej punktów otrzymali ode mnie Australijczycy. Ich projekt - SOAK widziałem i opisałem poprzednio. I tym razem nie zawiedli. Potwierdziło się, że projekt jest ważny i ciekawy, a prezentacja przeprowadzona została profesjonalnie. Tylko jeden punkt mniej otrzymał ode mnie zespół Węgier (Team DigitalMania). Zaprezentowany projekt – Green Watering był dopełnieniem projektu australijskiego (efektywne wykorzystanie wody w rolnictwie). Poparty został symulacją (matematyczną – w oparciu o model i fizyczną – przy wykorzystaniu zbudowanej makiety nawadnianego pola). Gdyby tak Węgrzy i Australijczycy mogli stworzyć wspólny projekt? Mimo iż wyżej cenię projekt węgierski to suma punktów była niższa (o jeden) ze względu na lepszą prezentację zespołu australijskiego.
Tuż za Węgrami uplasował się (na mojej liście) zespół Słowacji – Team Housekeepers (również jeden punkt mniej), za nim zespół Chin – Unique Studio (tu różnica była już większa, bo aż … 3 punkty – przeliczając na procenty niewiele ponad 3%). Zespoły Słowacji i Chin zaprezentowały podobne projekty dotyczące oszczędzania energii elektrycznej za pomocą specjalnych sensorów montowanych w budynkach z możliwością zarządzania odbiornikami energii (w tym inteligentnego zarządzania – Słowacy). Projekt Słowaków okazał się bardziej zaawansowany i lepiej zaprezentowany (dialog przedsiębiorcy z dostawcą systemów IT dbających o ochronę środowiska).
Oglądając Słowaków po Chińczykach znowu cisnęło mi się na usta – gdyby ich tak posadzić razem …
Patrząc jak na mojej liści niewielka była różnica punktowa pomiędzy Australijskim, a Chińskim zespołem i mając świadomość, że jedna osoba nie jest w stanie sama obiektywnie ocenić projektów miałem świadomość, że z dużym prawdopodobieństwem, spośród tych czterech zespołów zostanie wyłoniona finałowa trójka, a kolejność może znacznie odbiegać od tego, co zaprezentowałem wyżej.
Trochę zawieli mnie Brazylijczycy (na zdjęciu obok) - zespół Ecologix. Ich prezentacja na „dużej scenie” nie była tak dobra, jak ta w drugiej rundzie, opisywana przeze mnie uprzednio. Na mojej liście znaleźli się za zespołem Chińskim ze znaczną punktową różnicą.Nie podobało mi się rozwiązanie zespołu Portugalii – (void *). Dla mnie jest absurdem wykorzystania technologii IT. Owszem - dostrzegli problem, że resztki olejów roślinnych (i pewnie zwierzęcych) wylewamy do kanalizacji, a przecież można by wylewać je (np. olej z sardynek) do specjalnego pojemnika w celu przerobienia na biopaliwo. To jeszcze jest do przyjęcia. Problem zaczyna się dalej…
Do pojemnika włożyli czujnik, który informuje system IT, kiedy zbiornik się napełni … Dorobili to tego portal, bazę danych … Kompletny absurd. Zamiast przeźroczystej linii na zbiorniku, numeru telefonu (by wysłać SMS, czy zadzwonić) i numeru zbiornika – mamy rozbudowany system IT (z bazą danych) … Z drugiej strony muszę dodać, że co do zaprezentowanego rozwiązania informatycznego (od strony wykorzystanych technologii IT) nie mam zastrzeżeń i punktowałem go dość wysoko.
Jak typowali właściwi sędziowie – wspomniane wyżej VIP Jury – o tym w następnej relacji.
PAP cytuje moją wypowiedź
Przytaczam swoją wypowiedź za serwisem PAP poświęconym nauce polskiej:
"To dla mnie prawdziwa przyjemność sędziować światowe finały konkursu Imagine Cup. Umiejętności, kreatywność i zapał uczestników, w tym również studentów z Polski utwierdzają mnie w przekonaniu, że nowe technologie dają ogromne możliwości i mogą być z powodzeniem wykorzystywane do rozwiązywania istotnych problemów, z jakimi się borykamy. Jestem też przekonany, że ci młodzi ludzie, pasjonaci, ale jednocześnie profesjonaliści, będą współtworzyć przyszłość całej branży. Tegorocznyfinał był chyba najtrudniejszy z dotychczasowych, a poziom prezentowanych rozwiązań bardzo wysoki. Studenci z Polski po raz kolejny mocno zaznaczyli swoją obecność w tym prestiżowym konkursie, a szczególnie cieszy mnie, że tak dobrze wypadli w konkurencjach zespołowych, pokazali tym samym, że potrafią świetnie współpracować. Wierzę, że ten konkurs jest bardzo potrzebny i jestem pod wrażeniem pracy, jaką Microsoft wykonał przez ostatni rok, żeby skupić uwagę 200 tys. młodych pasjonatów technologii z całego świata wokół ochrony środowiska i tego, jak technologia może ją wspierać" - podsumował Tadeusz Golonka, sędzia Microsoft Imagine Cup 2008.
Zacytował to również onet.pl
"To dla mnie prawdziwa przyjemność sędziować światowe finały konkursu Imagine Cup. Umiejętności, kreatywność i zapał uczestników, w tym również studentów z Polski utwierdzają mnie w przekonaniu, że nowe technologie dają ogromne możliwości i mogą być z powodzeniem wykorzystywane do rozwiązywania istotnych problemów, z jakimi się borykamy. Jestem też przekonany, że ci młodzi ludzie, pasjonaci, ale jednocześnie profesjonaliści, będą współtworzyć przyszłość całej branży. Tegorocznyfinał był chyba najtrudniejszy z dotychczasowych, a poziom prezentowanych rozwiązań bardzo wysoki. Studenci z Polski po raz kolejny mocno zaznaczyli swoją obecność w tym prestiżowym konkursie, a szczególnie cieszy mnie, że tak dobrze wypadli w konkurencjach zespołowych, pokazali tym samym, że potrafią świetnie współpracować. Wierzę, że ten konkurs jest bardzo potrzebny i jestem pod wrażeniem pracy, jaką Microsoft wykonał przez ostatni rok, żeby skupić uwagę 200 tys. młodych pasjonatów technologii z całego świata wokół ochrony środowiska i tego, jak technologia może ją wspierać" - podsumował Tadeusz Golonka, sędzia Microsoft Imagine Cup 2008.
Zacytował to również onet.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)
