Oto jego streszczenie: Świat zmienia się. Efektywne zarządzanie projektami też! Zmieniają się zespoły. Te duże dzielą się na kilkuosobowe załogi (wspólny sukces czy porażka) i jeszcze mocnej ze sobą współpracują. W projektach zarządzanych formalnymi metodami kamienie milowe zamieniają się bramy (gates) do kolejnych etapów projektu. Czasem jakaś załoga nie spełni wymogów. I często oznacza to koniec projektu. Niezależnie od tego, jakie metody pracy wybrano - formalne, czy zwinne – zwiększyła się przewidywalność działań (solidne planowanie projektu, bieżące monitorowanie realizacji planu) i porządkowanie metod wytwórczych. Polskie firmy informatyczne dążą do tego, by znaleźć się na poziomie 1,5, czy 2,5 (o dziwo nie 2) modelu dojrzałości organizacyjnej CMMI (Capability Maturity Model Integration). Oczywiście ma to nieformalny charakter (proces certyfikacji nie jest przeprowadzany). Trudne uprzednio pytanie – „Którą metodykę wybrać – PMBoK (Project Management Body of Knowledge) czy PRINCE2 (PRojects IN Controlled Environments)?” - nie jest już tak istotne. Okazało się, że można uporządkować nakładanie się na siebie procesów sprzedaży i przebiegu projektu, a projekt nie zaczyna się po podpisaniu kontraktu … Jeżeli do tego dołożyć mapy drogowe dla różnego typu projektów, zarządzanie problemami (Issue Management), zarządzanie ryzykiem (Risk Management), czy interesariuszami projektu (Stakeholder Management) to można by powiedzieć, że jesteśmy w Polsce świadkami rewolucji w zarządzaniu projektami informatycznymi.
Firma Microsoft, z którą wykładowca współpracuje od 7 lat wyczuwa te trendy budując nowe, czy kolejne wersje narzędzi wspomagające efektywne zarządzanie projektami. Nie teoretyzuje, nie przywiązuje się do tego, co było dobre w przeszłości. Odważnie idzie do przodu. Jako przykłady zostaną wskazane zarówno metody pracy: MSF 5 (Microsoft Solutions Framework) czy Sure Step 2010 jak i narzędzia: MOSS 2010 (Microsoft Office, TFS 2010 (Team Foundation Server) wspomagane przez OLAP’owe kostki analityczne.
Osoby zainteresowane otrzymaniem kopii slajdów (w formacie pdf) proszę, o bezpośredni, emailowy kontakt.
piątek, 14 maja 2010
O zarządzaniu projektami w Kazimierzu Dolnym
wtorek, 13 kwietnia 2010
Półfinał Imagine Cup 2010 w kategorii “Projektowanie Oprogramowania” rozstrzygnięty – wywiad, którego nie było
Pytanie: Dlaczego zdecydował się Pan na sędziowanie w konkursie Imagine Cup?
Co wyjątkowego jest w tej inicjatywie?
tg: Z Imagine Cup jako sędzia jestem związany od 6 lat. To wyjątkowy konkurs. Studenci, których wiedza w obszarze nowych technologii wykracza daleko poza uniwersyteckie ramy, a często jest większa od wiedzy i umiejętności ich ostarszych kolegów (np. tych z pięcioletnim stażem zawodowym) rywalizują ze sobą – kreatywnie.
Szukają ważnego – może zabrzmi to górnolotnie – problemu naszej cywilizacji i i rozwiązują go wykorzystując nowoczesne narzędzia i technologie informtyczne, często te, które swoje rynkowe premiery będą miały za kilka, czy kilkanaście miesięcy.
Dojrzałość inżynierskiej pracy i odmienne – nie stereotypowe - jak wspomniałem kreatywne podejście do problemu wciąga do partnerskiej dyskusji autor rozwiązania (często zapominamy o statusie „student”). Jest to inspirujące nie tylko dla mnie, ale również dla moich kolegów – prezesów, dyrektorów produkcji czy R&D (Research and Development) dużych polskich firm informatycznych.
Ten konkurs jest inny. Często spotykam się z tym, że nowy produkt, czy narzędzie informatyczne był prezentowany, jako pomysł w konkursie Imagine Cup (jako praca studencka) 2-3 lata wcześniej.
Dlatego ja i moi koledzy sędziowie (a jest nas w tym roku 15 osób zaangażowanych w polski finał Imagine Cup 2010) rezerwujemy sobie czas na polskie, czy światowe finały z dużym wyprzedzeniem. Sędziowanie Imagine Cup to nie tylko ocenianie rezultatów prac studentów. Ocenianie, to margines – musimy wskazać, kto będzie reprezentował Polskę w finałach światowych. Nasza praca, to rozmowa, dyskusja, prowokowanie do myślenia – jak idę pomysł, zamienić na komercyjne rozwiązanie, jak wejść z produktem, którego zalążkiem była konkursowa praca w dorosłe życie.
I jest to ważne również dla studentów.
Zdarzyło mi się kiedyś w USA - w trakcie dużego przyjęcia, że dużo zamieszania zrobił młody chińczyk, który z okrzykiem „hi sir” przebiegł całą salę i zatrzymał się przy mnie. Przybiegł do mnie, by podziękować mi za dyskusję, coaching, w trakcie finałów w Indiach w 2006 roku, bo dzięki temu mogliśmy się spotkać ponownie, tym razem w USA. Światowy finał Imagine Cup okazał się mocnym startem w zawodowe życie.
Zresztą pracując, jako coach, trener, doradca spotykam finalistów (zarówno krajowych jak i zagranicznych) w dużych firmach informatycznych i mają oni opinię „ponad przeciętnych” pracowników.
Pytanie: Jaki poziom w tym roku? Co najbardziej w tym roku jak na razie zaskoczyło?
tg: Miałem okazję zapoznać się z wszystkim 35 pracami zgłoszonymi do polskiego półfinału. Używam słowa „zapoznać”, bo czytałem opisy, oglądałem przygotowane przez zespoły filmy, czy używałem zbudowane aplikacje. To nie to samo, co żywa prezentacja, kiedy można zadać pytanie, podyskutować.
W takim konkursie jak Imagine Cup wysoki poziom oznacza, że 20% (zgodnie z zasadą Pareto 20:80) prac zdecydowanie wyróżnia się. Pomysłem, techniczną koncepcją, realizacją, interfejsem użytkownika …
Dla mnie takich prac w tegorocznym finale było 14 (a więc 40%) i szkoda, że tylko 10 z nich zobaczymy w trakcie polskiego finału w dniach 21-22 kwietnia 2010 w Warszawie.
Pozostałe 60% nie oznacza „słaby”, „kiepski”. Wprost przeciwnie. Mogłaby to być solidna praca magisterska, czy licencjacka. W najgorszym przypadku solidny, semestralny projekt.
W komentarzu, dla jednej z odrzuconych prac napisałem:
[..] problem postawiony poprawnie. Ciekawie zaprezentowany. Duże wrażenie robi na mnie integracja zastosowanych technologii. Architektura rozwiązania to XXI wiek.[..]
Bo gdyby tym studentom dać wsparcie, to zajdą daleko, mimo, iż nie zakwalifikowali się do polskiego finału. Dlaczego nie zakwalifikowali się? Bo były prac, o których mogłem napisać:
[..] Gratuluję! Projekt zrobił na mnie duże wrażenie. Klarownie postawiony problem. Innowacyjne wykorzystanie technologii do jego rozwiązania. Ergonomiczny i przyjazny interfejs. Mam nadzieję, że więcej będę mógł zobaczyć na ogólnopolskich finałach. Szczególnie jestem ciekaw - "wkładu naukowego" - wykorzystania sieci neuronowych do rozpoznawania dźwięku. [..]
A więc – ważny problem, innowacyjne rozwiązanie, przyjazny interfejs i jeszcze praca o charakterze naukowo badawczym. Dużo jak na jeden konkurs.
Myślę, że najbardziej interesuje Panią, czego dotyczą te prace. Na tym etapie nie mogę (a chciałbym, o tym opowiadać). Powiem tylko, że są prace podejmujące problemy zdrowotne, ekologiczne, edukacyjne, komunikacji, odżywiania się, bezpieczeństwa. Ważne problemy rozwiązywane w innowacyjny sposób z wykorzystaniem narzędzi informatycznych następnej dekady XXI wieku.
piątek, 18 grudnia 2009
Visual Studio 2010 i Team Foundation Server 2010 poźniej
Decyzja jak najbardziej słuszna (jakość produktu należy stawiać przed marketingowymi premierami). W pełni popieram!
Nie poddałem się trendom - umieszczenia na swoim blogu gadżetu – licznika odmierzającego czas do premiery 22 marca. Nie muszę niczego usuwać.
środa, 25 listopada 2009
Kolejna wersja metodyki Sure Step
Jestem dużym fanem metodyki Sure Step. To ekstraliga metodyk wdrożeniowych systemów informatycznych. Okazuje się, że nie tylko wdrożeniowych …W piątek, 20 listopada miałem okazję spotkać się w kampusie Microsoft, w Redmond, WA z Chandru Shankarem, głównym architektem metodyki Sure Step. Kolejne wydanie metodyki planowane jest na koniec listopada (czytaj: będzie pod koniec pierwszego tygodnia grudnia). Chandru zaprezentował mi rezultaty prac jego zespołu. Byłem pod wrażeniem!
Na przykład lekkości kreowania nowego projektu. Metodyka uwzględni również „agile project”, kiedy razem z klientem (szczególnie przy CRM) musimy pójść w nieznane. To, co pojawi się w grudniu to krok w oczekiwanym kierunku. O dużych zmianach (w 2010 roku) rozmawialiśmy w trakcie obiadu.
Być może i moje lobbowanie (nie wiem, dlaczego? - dzisiaj w Polsce to słowo ma tylko pejoratywne zabarwienie) nie pójdzie na marne.
czwartek, 19 listopada 2009
Steven Sinofsky i jego książka
Czy Microsoft korumpuje informatyków?
Będąc tutaj, w Los Angeles mam okazję zobaczyć jak przez ostatnie 12 miesięcy Microsoft przyśpieszył. Windows Azure staje się rzeczywistością, Windows 7 jest efektem wspólnej pracy Microsoft i setek tysięcy osób, którzy uczestniczyli w jego testach, Silverligth 3 zmienił nasze spojrzenie na aplikacje internetowe. Animacja, fotografia, video w Internecie stało się jedną z częściej używanych form komunikacji. Zaprezentowana dzisiaj wersja Silverligth 4 (beta) przybliża nas do biznesowych aplikacji w Silverligth. Do tego Sharepoint 2010 staje się platformą nie tylko dla współpracy, ale interfejsem dla biznesowych aplikacji. W tym interfejsem do SAP …
My ludzie IT musimy zmienić komputery, mimo, iż te używane wczoraj jeszcze nie zestarzały się. Pierwszy krok został zrobiony. 4 na 5 osób siedzących wokół mnie w konferencyjnej kafejce używa już Acer Aspire 1420P, jako notebook czy tablet. Od przyszłego poniedziałku będą tworzyć trochę inne oprogramowanie. Inwestycja? I tak i nie. To płatna konferencja. Można powiedzieć, że to uczestnicy (czy ich pracodawcy) w ramach konferencyjnej opłaty pokryli koszty sprzętu. Microsoft sfinansował inne koszty. Brawo Microsoft!
Amerykańskie prawo jest rygorystyczne. Notebooków nie otrzymali pracownicy instytucji rządowych i przedstawiciele mediów.